Najgorsze w pisaniu bloga (vel. pamiętnika) jest to, że trzeba od czegoś zacząć. Zapewniam Was, że kiedyś opracuje sposób zaczynania zdania od środka (odśrodkowywania?). Choć w przypadku płci pięknej, to dość trudne zadanie.. Oznaczałoby to, że musimy od razu przejść do sedna. Mężczyźni nie rozumieją, że to jaka była pogoda, ile kosztowała sukienka, którą miałam na sobie, jakie kwiaty wąchałam w parku, ma wpływ na to, jak bardzo byłam rozwścieczona, gdy w sklepie zabrakło bagietek czosnkowych. Z nimi trzeba umieć rozmawiać (ja nie potrafię, ale wydaje mi się, że to powinno wyglądać mniej-więcej tak) : szłam nago, promienie Słońca łaskotały delikatnie moją delikatną skórę, weszłam do sklepu mijając dział z alkoholem i zobaczyłam, iż skończyły się moje ulubione..bagietki! Chociaż w takiej scenerii to i bagietki by się znalazły.
To o czym ja to? Aha. Zacząć trzeba.
Chciałabym podziękować wszystkim, którzy użyli większość możliwych kombinacji dla 'strawberryfields', być może dzięki Wam, mój blog będzie bardziej trrruskawkowy.
Zaczęłam, więc mogę skończyć.